Walka o zdrowe stawy – 4flex czy flexin?

Naczytałam się ostatnio o tych stawach, ale pora dla odmiany zająć się działaniem, a nie tylko teorią. Chyba najpopularniejszym środkiem na stawy jest 4flex – reklamy, internet – wszędzie o nim czytałam. Tylko czy duża kampania reklamowa to gwarancja skuteczności? Musiałam się przekonać. Co prawda nie piszą nigdzie, że ten preparat pomoże na ból stawów (przeczytałam ich stronę wzdłuż i wszerz), ale ma wspomagać stawy i działać zbawiennie na cały aparat ruchu. No cóż, może to wystarczy?

4flex – obietnice w reklamie a smutna prawda

4flex ma kilka opcji preparatów – w tym dla sportowców i osób starszych. Ja wybrałam taki chyba wzbogacony dodatkowo i witaminy i minerały – 4flex Select. W pojedynczym opakowaniu jest 30 saszetek zawierających po 7 g hydrolizatu kolagenu. Stosuje się jedną saszetkę dziennie, rozpuszczając po prostu proszek w wodzie. Dla odpowiednich efektów trzeba stosować preparat minimum 3 miesiące. W osiedlowej aptece zapłaciłam za jedno opakowanie 70 zł z jakimiś groszami.

Wytrwale piłam te „oranżadki” – smak mają dziwny, trzeba się przyzwyczaić. Czego się jednak nie robi, by pozbyć się bólu?

Niestety, przez ostatnie 3 miesiące nie zauważyłam po moich kolanach zbyt wielkiej różnicy. Jadłam zdrowiej, prawie porzuciłam słodycze, więc udało mi się schudnąć 7 kilogramów. Dodatkowo chodziłam na spacery i pływałam (pływanie najmniej obciąża stawy). Kolana mają więc już mniej do dźwigania i ich ruchomość powinna się poprawić, skoro więcej się ruszam, ale jednocześnie staram się ich nie nadwyrężać. 4flex miał je dodatkowo wspierać, jednak nie czuję różnicy. Wciąż odczuwam ból w kolanach. Wiem, że przede mną jeszcze daleka droga do zdrowej sylwetki, ale trudno o nią walczyć, kiedy wciąż odczuwam ból…. Jedyne, co zauważyłam to poprawa stanu skóry i chyba lepsza kondycja włosów. Kolagen jednak jakoś się odbił na moim wyglądzie. Nie brałam go jednak przecież w tym celu!

Nie wiem, może te saszetki podziałają na osoby, które mają inne niż ja problemy ze stawami albo dla osób starszych, u których jest to kwestia wieku?  U mnie nie wywołały spodziewanego efektu.

Flexin 500 – miód na moje… stawy?

Szukałam więc dalej. Skoro kolagen nie dał sobie rady, spróbowałam pójść w glukozaminę – ona też często jest wymieniana jako pomoc w walce z bólem stawów. Natknęłam się na wiele pozytywnych opinii o preparacie Flexin500. Zawiera glukozaminę, ale nie tylko – ma też składniki, które odbudowują chrząstkę stawową, a także – po prostu – niwelują ból. Tego mi było trzeba!

Flexin500 nie dostaniemy w stacjonarnej aptece, ale musimy zamówić przez internet – za to bezpośrednio od producenta. Na jego stronie: www.flexin500.pl są zawsze jakieś promocje, więc można go kupić bardzo korzystnie. Ja trafiłam na możliwość kupienia sześciu opakowań w cenie trzech! Zapłaciłam 259 zł i miałam darmową przesyłkę 🙂

Flexin500 to tabletki, które trzeba przyjmować 3 razy dziennie w trakcie posiłku popijając dużą ilością wody. Postawiłam je sobie w kuchni w widocznym miejscu, żeby zawsze pamiętać i w sumie prawie za każdym razem mi się udawało 😉

Producent obiecuje efekty – czyli zmniejszenie bólu – już po kilku dniach. U mnie to zajęło półtorej tygodnia, ale wreszcie czułam ulgę! To niesamowite, poszłam na spacer sporo dłuższy niż zwykle i po powrocie dopiero po kilku godzinach się zorientowałam, że nie musiałam się położyć i odpocząć! To niesamowite jak łatwo zapomina się o bólu!

Ten oczywisty efekt działania flexinu nie sprawił, że przestałam go brać, bo „już mi pomógł”. Wręcz przeciwnie – byłam tym bardziej pilna w łykaniu tabletek, bo już wiedziałam, że moje stawy tylko mi za to podziękują. Dodałam sobie jeszcze jeden trening na basenie w ciągu tygodnia, zaczęłam pomału przestawiać się ze spacerów na marsze i przebieżki. A kolana wciąż „milczały”!

Dzisiaj mijają 3 miesiące stosowania flexinu500, ja jestem szczuplejsza o kolejne 8 kilogramów i szczęśliwa jak nigdy w życiu. Podjęłam walkę o swoje zdrowie i każdego dnia ją wygrywam. Zawdzięczam to głównie sobie, ale nie będę ukrywać, że flexin mi to ułatwił. A może… umożliwił? 😉

6 przemyśleń nt. „Walka o zdrowe stawy – 4flex czy flexin?


  1. Też brałam ten Flexin. Miałam kontuzje stawu kolanowego i nic tak nie podziałało jak te tabletki!


  2. Drogie? Czy to duża cena za komfort, brak bólu i lepsze samopoczucie? No chyba nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *